Widok z trybun

Czy w Kielcach kibic sypnie groszem?

W Kielcach kryzys gospodarczy odczuli na własnej skórze piłkarze ręczni. Wkrótce odczują także ich kibice. Chyba, że sami uratują finansowo najlepszy w Polsce klub piłki ręcznej.

17. czerwca Bertus Servaas, prezes klubu PGE Vive Kielce oraz prezes zarządu Vive Textile Recycling, obwieścił: Mam dziś dwie role. Jedna jako prezes VIVE, druga jako prezes klubu. Jest mi bardzo przykro, ale od 1 lipca moja firma nie jest w stanie sponsorować klubu.

W prostym tłumaczeniu oznacza to koniec w Kielcach piłki ręcznej na najwyższym światowym poziomie. Koniec sportowej walki jak równym z równym z Barceloną czy plejadą najlepszych drużyn z Niemiec oraz Francji. Koniec Ligi Mistrzów w Polsce.

Nie pomogło 1,6 mln zł które klub otrzymał od państwa w ramach tarczy antykryzysowej. Jak mówi prezes, obcięto  wszelkie możliwe koszty. Zawodnicy i sztab trenerski mają obniżone pensje. Mimo to budżet klubu się nie spina.

Ile kosztuje piłka ręczna?

Od kilku lat budżet najlepszego polskiego klubu piłki ręcznej, zwycięzcy Ligi Mistrzów w 2016 roku, wynosił 20 milionów złotych. To dużo poniżej możliwości czołowych klubów europejskich. PSG płaci dwóm swoim najlepszym zawodnikom (Francuz Nikola Karabatić i Duńczyk Mikkel Hansen) tyle ile PGE Vive wszystkim.

Zdecydowanie lepiej niż w Kielcach płaci też większość klubów Bundesligi, ligi francuskiej, a także węgierski Veszprem (z budżetem 13 mln euro) i Barcelona (12,5 mln euro).

By utrzymać dotychczasowy poziom sportowy klub potrzebuje dodatkowych 2,5 mln zł.

Ostatnią deską ratunku dla klubu ma być zbiórka pieniędzy wśród kibiców uruchomiona na portalu zrzutka.pl.

Czy w Kielcach dadzą radę zebrać tyle pieniędzy?

Przed kieleckimi kibicami wielki test. Z uwagą będzie im się przyglądać cała Polska, bo mogą dokonać rzeczy przełomowej. Do tej pory tylko jednemu polskiemu klubowi udało się zebrać kilkumilionowy urobek. Była to Wisła Kraków (piłka nożna). W lutym 2019 roku fani w 24 godziny kupili akcje klubu za 4 miliony złotych. Kibice dostali jednak coś w zamian. Przy zakupie za minimum:

  • 200 zł – specjalną opaskę;
  • 300 zł – dodatkowo plakat;
  • 1000 zł – umieszczenie na pamiątkowej tablicy akcjonariuszy;
  • 2000 zł – dedykowany szalik;
  • 10 tys. zł – koszulka Wisły z podpisami zawodników;
  • 50 tys. zł – podwójny karnet VIP Gold na rundę wiosenną oraz kolację z członkami zarządu i rady drużyny;
  • 100 tys. – miejsce w loży prezydenckiej do końca sezonu.

Jak trudno o pieniądze od osób prywatnych przekonało się już wielu szukających wsparcia finansowego. Na portalu Patronite dopiero jeden polski podmiot zebrał 2 miliony zł. Jest to katolicki youtuber „Langusta na palmie” (prawie 670 tys. widzów). Bracia Sekielscy na film „Zabawa w chowanego” o pedofilii wśród księży uzyskali 1,9 miliona zł. Największa empatię wzbudzają przeważnie ciężko chore dzieci, które wymagają skomplikowanych operacji poza granicą naszego kraju. W takich przypadkach kwoty mogą sięgać nawet kilku milionów.

Czy w Kielcach będzie mobilizacja i ludzie wspomogą swój klub?

Nie wierzę, że w Kielcach uzbierają dwie bańki.

Po pierwsze, Kielce to nie Kraków. Mniejsze miasto, mniejsza społeczność wokół klubu, mniejsze możliwości finansowe mieszkańców. Potwierdzają to niestety pierwsze trzy dni zbiórki. Zebrano 5% kwoty przy średniej wpłacie wynoszącej 140 zł od osoby. W Krakowie po 24 godzinach były 4 miliony przy średniej ponad 400 zł.

Po drugie, piłka ręczna to nie piłka nożna. Choć mówiąc Kielce, masz na myśli piłka ręczna, to i przed pandemią klub miał poważne problemy finansowe, by utrzymać budżet oraz skład na europejskim poziomie. Już przed tym sezonem zawodnicy oraz trenerzy mieli obniżone wynagrodzenie zagwarantowane w kontraktach. Pieniędzy na rynku coraz mniej, to i w kieszeniach kibiców niestety mniej.

To nie piłka nożna. To nie Kraków. Klubowi oczywiście dobrze życzę. Ba! Ja nawet chcę się pomylić w swojej opinii. Ale póki co nie wierzę, że się uda. Niestety nie.

Krajobraz po pandemii

W tej chwili najbardziej prawdopodobny scenariusz to taki, że sezon 2020/21 będzie ostatnim, w którym polska drużyna będzie grać w Lidze Mistrzów. Nie zagra w niej już Orlen Wisła Płock, która nie dostała licencji z powodów marketingowych. Kielce zagrają więc ostatni sezon, nie awansując do fazy play-off. Rozpocznie się przebudowa zespołu oparta na młodych niedoświadczonych na arenie międzynarodowej zawodnikach z zagranicy oraz Polakach. O reprezentantach Chorwacji, Hiszpanii i Niemiec zapomnij!

Znów będziesz ekscytował się pojedynczymi zwycięstwami polskiego klubu w Lidze Mistrzów. Jak 15 lat temu, gdy Wisła Płock niespodziewanie pokonała THW Kiel (nazywany Realem Madryt piłki ręcznej).

Za to bardziej wyrównane będą mecze z Wisłą Płock. Dwa najmocniejsze polskie kluby zbliżą się do siebie pod względem finansowym i sportowym.

I znów będzie można z przekąsem powiedzieć: Polska mistrzem Polski!

Podziel się